Szurf w Jakuszycach

 

 Szurf w Jakuszycach.

Szurf, szurf, szurf. Od jakiegoś już czasu „marzyłam” o tym, żeby przekonać się na czym polega owo coś, co można z tego odczytać, jak można badać śnieg. Zdaję sobie sprawę z tego, że co najmniej dziwaczne jest „marzenie” o poznaniu śniegu. W każdym razie – w końcu się udało, za uprzejmością Uniwersytetu Wrocławskiego miałam okazję poznać metody badania śniegu wraz ze studentami Klimatologi i Ochrony Atmosfery.

Krótko i zwięźle – czym jest szurf (snow pit)? Jest to wykop w warstwie śniegu, od jego powierzchni do samego gruntu. Podczas takich badań określa się formę ziaren w poszczególnych warstwach, wielkość kryształów śniegu, zwartość, gęstość śniegu oraz wilgotność kryształów. Szurf pozwala na badanie tych cech w poszczególnych warstwach oraz na zaobserwowanie, jak zmienia się śnieg w raz ze zmiennymi warunkami pogodowymi. Wraz z akumulacją śniegu oraz zmianami pogodowymi w czasie, rozwijają się warstwy, które różnią się miedzy sobą cechami fizycznymi. Warstwy te pozwalają odtworzyć historię warunków pogodowych w których powstawały. Jeśli kogoś interesuje zagadnienie metod badania śniegu polecam stronkę:

http://www.nasa.gov/pdf/186123main_SnowPitProcedures.pdf

 

Szurf na Polanie Jakuszyckiej.

 

A gdzie nabywałam wiedzy tajemnej? Stacja „wypadowa” miała miejsce na wyokości 886 m n.p.m. w Jakuszycach. Osobliwością tego miejsca jest fakt, że klimat porównywalny jest do klimatu występującego na wysokości 1 500 m n.p.m. w Alpach. Odczuć to można już w czasie drogi ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc – z ponurego, ciemnego, bezśnieżnego miejsca stopniowo zapuszcza się w krainę śniegu.

Sama przeprawa do Jakuszyc zajęła mi około 9 godzin. Najpierw pociąg Katowice – Wrocław, następnie z Wrocławia PKS do Jeleniej Góry za (o zgrozo!) 24 zł, z Jeleniej Góry PKS do Szklarskiej Poręby, a w Szklarskiej Porębie niespodzianka –  żadnych połączeń do Jakuszyc – było już późno, około godziny 21-22. Postanawiam więc złapać stopa, jednak szybko na mrozie -6 stopni rezygnuję – jestem przemarznięta po jeździe zimnym PKS`em, zmęczona podróżą i chciałabym już być na miejscu. Idę na postój taksówek.

Ja: Ile do Jakuszyc?
TAXI: 60zł.

Nie wiem nawet czy podziękowałam za informację, w każdym razie oddaliłam się od taksówek z miną nietęgą i zaczęłam kombinować. W kombinowaniu postanowił pomóc mi Pan Taksówkarz, który zaczepił mnie po chwili (chyba przemyślał swoje zachowanie ; ))

TAXI: 40 zł?

Na twarzy miałam chyba minę w stylu poker face.

TAXI: 35 zł?

Gestem głowy zgadzam się – nie mam zamiaru już dłużej stać w Szklarskiej Porębie, do Jakuszyc żadne samochody o tej porze nie jeżdżą. Po drodze nasłuchałam się, jaką to okazję złapałam, za 35 zł nikt nigdy w historii nie dojechał ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc – ta, cudownie. Gdy już dojechałam na miejsce, a taksówkarz odjechał, na śniegu znalazłam 10 zł. Taki miły akcent : )

I gdzie jestem?

Kolejnych pięć dni przebiega pod hasłem: badamy śnieg! Jako, że byłam z grupą meteorologów, mieliśmy również pomiary temperatury i prędkości wiatru co godzinę, a w nocy co 3 (o zgrozo!).

 

Ktoś goni a ktoś łapie wiatr.

Już pierwszego dnia miałam okazje spróbować jazdy na nartach biegowych. Albo biegu na nartach biegowych? Nieistotne, w każdym razie dobry sport dla osób, które lubią się nieco zmęczyć 🙂 Poniżej jeszcze parę zdjęć z wyjazdu.

 

Potrzebna była mała pomoc : )
Stoję.
O oł! Jadę!
Po godzinie już rozbiegana 🙂

 

Jakuszycki kominek 🙂

 

Dolina Kozacka – słynie z bardzo dużych ilości śniegu podczas gdy w innuch częściach Karkonoszy jest go bardzo mało.

 

Kopiemy 🙂

Do Jakuszyc nie wiem czy wrócę czy nie, w każdym razie było to pięć dni spędzonych i AKTYWNIE! i nieco wiedzy przybyło… To było dobrych parę dni 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *