Aktywnie na Skrzycznem :)

Aktywna sobota!

Prognozy dobre, weekend wolny od pracy, więc na propozycję wyjazdu w góry nie zastanawiam się ani chwili i jedziemy!

Bardzo wczesna pobudka nie sprawia mi już problemu, ostatnio ze względu na natłok zajęć nie sypiałam długo, więc i ten poranek nie należał do najgorszych. Start o godzinie 5:00. Samochodowe warunki to dogodne warunki do spania, więc ucięłam sobie tradycyjnie drzemkę, z której zostałam gwałtownie wybudzona – „MYSIAAA! PATRZ NA TOO!”. Uczucie złości, które mnie ogarnęło z powodu wybudzenia z niedźwiedziego snu, minęło, gdy zobaczyłam różowo-niebieskie niebo z bliżej niezidentyfikowanymi chmurami. Cudo!
Po drodze na stacji kupiłam baterie do aparatu, ponieważ swoich akumulatorków zapomniałam. Na miejscu jednak się okazało, że zakup ten był zbędny, bo karta została… w domu 🙂
Gdy dojechaliśmy, wysiadłam z auta, rozglądam się w lewo i w prawo – oto jesteśmy w Szczyrku. Ruszamy więc!

Krótki opis przebiegu wycieczki: Szczyrk – Skrzyczne – Malinowska Skała – Salmopol – Kotarz – Hyrca – Szczyrk.

Jesień w górach jest cudowna, zwłaszcza w Beskidach. Co prawda to już ostatki ferii barw i kolorów na drzewach, ale lepszy rydz niż nic 🙂 Wiatr wiał niemiłosiernie, ale cała reszta tę niedogodność rekompensowała. 🙂
Krótka fotorelacja:

W drodze na Skrzyczne.
Hej, maszerujemy naprzód!

W momencie, gdy przede mną pojawił się stok, postanowiłam iść naprzód, nie zważając na to, że szlak idzie bardziej dogodnym terenem. Po błocie do góry! A co!

Po błotnistym podejściu.

 

Skrzyczne.
Pięknie jest.

 

Las 🙂
Nie wiem o co chodzi.
Wieje.

To był dobry dzień, tym bardziej, że za Beskidami już się stęskniłam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *