Cwaniakujemy na Podzamczu.

Piątek, 17 sierpnia, powrót z magicznej Frankenjury (relację mam nadzieję napisać jeszcze w tym tygodniu, ale jak wyjdzie to się okaże :)). Opuszki palców pieką, pozdzierane, skałowstręt solidny, ale mamy nadzieję, że na sobotę już wszystko będzie okej, więc umawiamy się z Madzią i Grześkiem na skały.
Około 8:30 wyjazd. Kierunek iście turystyczny – Podzamcze. Jest to wieś w województwie śląskim w powiecie Zawierciańskim, gmina Ogrodzieniec. Popularność turystyczna tego rejonu jest uwarunkowana nie tylko występowaniem skał wapiennych, które przyciągają liczną grupę wspinaczy, ponieważ znajduje się tu również Zamek Ogrodzieniec. Dla ciekawych historii zamku polecam link http://www.zamkipolskie.com/ogro/ogro.html Znajduje się tu również park miniatur oraz park linowy – raj dla niedzielnych wycieczkowiczów, rodzin z dziećmi. Pokazy rycerskie, koncerty na zamku, budki z pamiątkami… Czego tu nie ma? Nie przepadam za takimi miejscami, ale wszystko jest dla ludzi a i my mamy tu co robić, każdy ma porachunki do załatwienia 🙂

Podzamcze należy do Pasma Smoleńsko-Niegowonickiego, ciekawostką jest (o której już chyba wspominałam), że znajduje się tu najwyższe wzniesienie na całej Wyżynie – Góra Janowskiego, zwana inaczej Górą Zamkową – 515,5 m n.p.m.

Po zaparkowaniu samochodu na darmowym parkingu (co jest tu wyjątkiem!), ruszamy pod skałkę, która nazywa się Dziurawa. Skała ta oferuje wspinanie na drogach:
1. Razy dwa VI.1+ – TRAD
2. Przez klawisz VI – 5R+ST
3. Drobne cwaniaczki VI.2 – 5R+ST
4. Zelig VI.2+ – 5R+ST

Dziurawa, Podzamcze.

Oprócz tych dróg, znajdują się również po prawej stronie dwa bouldery o wycenie 6a i 5.
Wspinanie rozpoczynam ja, rozgrzewając się na drodze „Przez klawisz” za VI. Robiłam już tę drogę rok temu lub dwa lata temu, więc idzie względnie sprawnie i w ciągu. Zjeżdżając rozwieszam ekspresy na sąsiedniej drodze „Drobne cwaniaczki” za VI.2.

Na „Przez klawisz”. Wspinam się ja a asekuruje Madzik.
Ostatnie ruchy, przejście przez okapik i koniec drogi.
Czujnie asekurująca Madzia 🙂

Po mnie w drogę wbija się Madzia.

Zamiana ról, teraz ja asekuruję, Madzia forsuje drogę.

Ekspresy na Cwaniaczkach zostawiamy, w tym czasie ktoś inny się tam wspina, a my uciekamy na Adepta.
Osobiście nie przepadam za wspinaniem na tej skale. Póki co wstawiałam się jedynie w jej łatwiejszą, prawą część, ale cieszę się, że mam te drogi już za sobą, i jak zazwyczaj lubię ciekawe drogi powtarzać, robić kilka razy, tak tutaj nie mam zamiaru w najbliższym czasie w nic się wstawiać.

Adept. Źródło: www.wspinanie.pl

Na zdjęciu przedstawiona właśnie ta łatwiejsza część:

  1. PiątkaV –  (7R+ST)
  2. Zlew.com.pl IV+ – (6R+ST)
  3. Wrr Grr Buu V – ( 6R+ST)
  4. Sanktuarium Pękniętego Jeża VI+ –  (5R+ST)
Przed drogą. Pod drogą.
Siła jest tu!
Buła w akcji.
Czujny obserwator i bałagan.
 
Po „Piątce” wracamy na Dziurawą, gdzie próbuję „Drobnych cwaniaczków”. Kolejna próba kończy się fiaskiem, ale jeszcze zrobię tę drogę w tym sezonie! Skradanie się po płycie, po małych stopniach i krawądkach nie jest moją mocną stroną zdecydowanie, ale trzeba nad tym popracować.
Na „Cwaniaczkach”.
Grzesiek w tym czasie zaznajamia się z topografią.
Po moich nieudolnych próbach wracamy na Adepta. Madzia próbuje swoich sił na „Sanktuarium pękniętego jeża” za VI+. Dochodzi do okapu, na który brak tego dnia pomysłu. I kolejna droga, która jest powodem, dla którego trzeba tu wrócić!
Madzik na „Sanktuarium pękniętego jeża”.

Z pod Adepta uciekamy i idziemy okolice Ratusza/Obelisku. Wspinanie na Ratuszu bardzo przypomina mi klimaty z Frankenjury, i jak już wcześniej wspominałam, znajduje się tam najładniejsza moim zdaniem droga, którą dotychczas robiłam (próbowałam zrobić) w Polskich skałach – „Małe modrzewiowe loty”. Wspinanie rozpoczyna Madzia, próbując „Solidarność jajników”.
Stoją Madzi buty stoją.
Ja w tym czasie bawię się aparatem 🙂
Postanawiam powspinać się na Obelisku. Skała uważana przez większość za niezbyt atrakcyjną, jednak moim zdaniem wspinanie na niej jest rewelacyjne! O ile dojście do stanu zazwyczaj jest już terenem pasterskim, to pierwsze 2-3 wpinki uważam za wymagające na każdej z dróg, które dotychczas robiłam. Do „wyzerowania” skały zostały mi dwie drogi, „Nie ma szmalu nie ma balu” za VI.1 oraz „Bal samców” za VI.1+. Biorę się za „Nie ma szmalu nie ma balu”. Postanawiam się wstawić. Pierwsza próba kończy się fiaskiem. Odpadam pod stanem, nie wiem jak zrobić ostatni przechwyt. Trudno. Dochodzę do stanu i zawieszam wędkę.
A tak było blisko…
Następnie na wędkę przechodzi Grzesiek.
Ostatecznie, postanawiam rozprawić się w drugiej próbie z drogą, jednak marnie to widzę.
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka) Jest i czas na pozowanie.
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka)
(FOT. A.Kawka) Jupi! Udało się!
Jeszcze chwilę wspinamy się na Obelisku  i powoli zbieramy się do samochodu.
Mimo niewielkiej ilości zrobionych dróg, każdy z nas solidnie się dziś powspinał. To był dobry dzień! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *